Zamek w Ogrodzieńcu zawsze kojarzył mi się z dostojeństwem, potęgą i grozą. Był drapieżny i bezpieczny. Majestatycznie wznosił się na wzgórzu, a jego białe kły ruin mówił, że to one tutaj żądzą. Nie na darmo był królem Orlich Gniazd.
Uwielbiałam tu przyjeżdżać, żeby wśród ruin poczuć się małym okruchem otoczonym potęga skał. Jego surowość pozwalałam mi oderwać się od współczesności i zapomnieć o problemach tego świata, o pogoni za lepszym jutrem, karierą, pieniądzem. Aż do dzisiaj....
Na dostojnym niegdyś dziedzińcu kwitną teraz stragany z duperelami. Ogrodzieniec wiele lat stawiał opór najeźdźcom, ale nie obronił się przed komercją.
















Prawdziwa armia... dupereli.:-)
OdpowiedzUsuń